Czy książeczki Sanepdiowskie są już niepotrzebne? Czyli o tym jak uchronić się przed mandatem w wysokości 30 000 zł

Będąc dziś u jednego z naszych klientów usłyszałem ciekawe pytanie. “Słyszałam, że książeczki sanepidowskie są już niepotrzebne. Czy to prawda?” Odpowiedź na to pytanie wydaje się dość oczywista, lecz postaram się wyjaśnić skąd biorą się tego rodzaju plotki, które o ile w nie uwierzymy mogą przedsiębiorcę kosztować mandat do 30 000 zł, a nawet w pewnych niesprzyjających okolicznościach pozbawienie wolności do lat trzech.

 

Wracając do pytania i odpowiedzi -  “nie, to nieprawda”. Obowiązek badań do celów sanepidarno-epidemiologicznych w dalszym ciągu obejmuje m. in. zgodnie z Art 6.1 pkt 4-5 Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:

  1. Uczniów, studentów i doktorantów kształcących się do wykonywania prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby;
  2. Osoby podejmujące lub wykonujące prace, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby.

Jak widać, więc badania w dalszym ciągu są obowiązkowe, co więcej, choć wielu osobom to umyka, ważne badania wystawione na innego pracodawcę, w sposób identyczny jak w przypadku “standardowych” badań medycyny pracy, tracą ważność w chwili zmiany pracodawcy. Wyjątek od tej reguły stanowi sytuacja, w której od wygaśnięcia lub rozwiązania poprzedniego stosunku pracy nie minęło więcej niż 30 dni - w takiej sytuacji zgodnie z Art 229 K.P. można pod pewnymi warunkami uznać poprzednie zaświadczenie lekarskie. Wymaganie, więc od kandydata do pracy, ważnej książeczki sanepidowskiej, jest bezcelowe, a pracodawców, którzy uważają, że w ten sposób mogą zaoszczędzić na badaniach, może spotkać przykra niespodzianka podczas kontroli ważności tych badań.

Lekarz Medycyny Pracy lub Internista wydaje orzeczenie o braku przeciwwskazań, lub czasowym lub trwałym przeciwwskazaniu do wykonywania prac lub odpowiednio odbywania nauki. Celowo piszę orzeczenie, ponieważ książeczki do celów sanepidarno epidemiologicznych, nie stanowią obowiązującego dokumentu od 31.12.2011 roku! Oczywiście do dziś zdarzają się lekarza podbijający książeczkę (dodatkowo, nie zamiast orzeczenia), lecz stanowi to tylko potwierdzenie dla pracownika i nie ma mocy prawnej, poza taką, że badanie zostało wykonane z takim i takim skutkiem (prywatny dokument medyczny jego właściciela, taki sam jak wydruk wyników badań z systemu laboratorium).

Podsumowując:

  1. “Książeczka sanepidowska” nie jest dokumentem potwierdzającym o braku przeciwwskazań do danej pracy
  2. “Badania sanepidowskie” zleca pracodawca za każdym razem, gdy przyjmuje nowego pracownika, niezależnie od tego, czy pracownik ma cokolwiek wpisane w posiadanej przez siebie książeczce sanepidowskiej.

Przed konsekwencjami błędów wynikających z braku aktualnej wiedzy, może uchronić Cię zatrudnienie Specjalisty ds. BHP na etat lub zlecenie obsługi BHP nam.  Zapraszam do kontaktu i skorzystania z darmowego audytu BHP na terenie Warszawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.